Stałem dzisiaj na przystanku, pogoda nieprzyjemna, lodowaty wiatr wieje mi w twarz przez co nie mogę patrzeć w jednym kierunku. Jakoś tak coś mnie tknęło, aby tam spojrzeć. I zdziwiłem się bardzo, ogarnęło mnie miłe uczucie, uczucie, że ktoś na mnie patrzy, w sposób miły, wręcz przyjemny. Przyjrzałem się bliżej, stała tam drobna dziewczyna otulona wielkim czarnym szalikiem spod którego widać było tylko jej twarz i wielkie oczy wpatrzone we mnie. Gdy zauważyłem to odruchowo się uśmiechnąłem, ona zrobiła to samo, więc nie ma możliwości pomyłki z mojej strony.
Stałem tak patrzyłem chwilę, ale przypomniałem sobie o takiej jednej, która szaleje mi w głowie tak długo, a przecież, nie mogę teraz o niej zapomnieć, prawda? Odwróciłem więc oczy zmęczone i wysuszone od lodowatego wiatru. Stojąc tak chwilę poczułem, że ktoś przechodzi bardzo blisko mnie, była to ta dziewczyna niemal ocierając się o mnie, ze ślicznym uśmiechem i błyskiem w oczach przeszła obok mnie... Już jej nigdy nie zobaczę...
sobota, 13 grudnia 2008
Wiatr
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz